Pragnę udostępnić odwiedzającym stronę Wydziału Odę do ścisłości autorstwa śp. prof. Leona Jeśmanowicza. Nie znam czasu powstania Ody, ale jej zakończenie napisał profesor w Bibliotece Instytutu Matematyki około 25 lat temu. Prof. L. Jeśmanowicz był matematykiem, był też znany jako karykaturzysta. Karykatury jego autorstwa są w licznych wydawnictwach, a także w Internecie. Jednak mało kto wie, że miał on talent poetycki. Jak wspomina jego małżonka, p. Sabina Jeśmanowicz, pisał wiersze od wczesnych lat szkolnych. Wierszami zalecał się do narzeczonej, a potem do małżonki oraz do swojej teściowej. Wierszami upamiętniał narodziny piątki swoich dzieci. Tłumaczył też wiersze klasyków rosyjskich na język polski. Tworzył w chwilach radości i smutku. Na przykład w czasie wojny, w więzieniu, napisał wiersze, które tkwiły w jego pamięci i były codziennie przez niego powtarzane. Gdy wyszedł z więzienia, pierwsze słowa skierowane do żony brzmiały: siadaj i pisz! Podyktował następnie wszystkie wiersze, zrzucając w ten sposób ich natłok z pamięci.

 

     Wiele albumów, którymi byli obdarowywani doktoranci matematyki lub goście, opatrywał kilkoma strofami. Nawiązywały do osoby obdarowywanego, podkreślając jakieś jego cechy charakterystyczne, lub nawiązywały do tematu pracy doktorskiej.

 

     Ta trawestacja Ody Mickiewicza może nie spodobać się polonistom, ale matematyk doceni w niej trafność merytorycznych skojarzeń.

 

Helena Maniakowska

 

 

 

Oda do ścisłości

 

  Bez liczb, bez figur - to szkieletów księgi.
Ścisłości, podaj mi skrzydła,
niech nad płaskim wzlecę światem
w przestrzeń do n-tej potęgi,
kędy Möbius skręca wstęgi,
abstrakcji potrząsa kwiatem
i rozkłada na warstwy złote malowidła.

Jeśli kogoś zauroczy
za sprawą metryk kwadratowe koło,
schyli z pokorą poradlone czoło,
bo rację ma intelekt, a nie oczy.

Ścisłości! Ty nad poziomy
wylatuj! Myśleniem czystym
luźnych spostrzeżeń ogromny
w jeden pozbieraj system.

Patrz na dół, kędy egoizm zaciemnia
wartość odkrycia i niszczy talenty.
To ziemia!
Patrz, jak nad przesądy głupie
wzbił się jakiś Gauss w skorupie.
Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem.
Raz skręci w lewo, raz skręci w prawo.
Nie chciał z Bolyajem podzielić się sławą
i doprowadził młodzieńca do zguby.
To samoluby.

Ścisłości! Tobie nektar sukcesu
natenczas słodki, gdy z innymi dzielę.
Wspólnych pomysłów na świecie tak wiele,
że pozostają często bez adresu.

Razem, młodzi przyjaciele.
Trafić na pomysł jest wszystkich celem.
W dedukcję silni, spragnieni dowodów,
razem, młodzi przyjaciele.

I ten szczęśliwy, kto podczas zawodów
dopomógł ściągą miłej koleżance.
Zdobędzie całus na najbliższej randce
bez obowiązku fundowania lodów.
Razem, młodzi przyjaciele!
Choć droga stroma i śliska.
Obrona pracy, otwarcie przewodu!
Znośmy w pokorze niechęć środowiska,
a z recenzentem walczyć uczmy się za młodu.

Dzieckiem w kolebce kto darł ojca książki,
ten, młody, drzeć ich nie będzie.
Będzie na książki kradł ojcu pieniążki.
W konkursach laury zdobędzie.


Tam sięgaj, gdzie nikt nie sięgał.
Łam, czego nikt nie przełamał.
Ścisłości, kto tobie przysięgał,
nigdy nie będzie kłamał.

Hej! Ramię do ramienia.
Niech olbrzymi kabel
Opasze ziemskie kolisko.
Elips, hiperbol niech płoną ogniska
i jedno ognisko parabol.
Witaj, nowa mapo świata.
Bez autostrad, kolejowych torów.
Zredukowana do czterech kolorów
zapomnij, że byłaś pstrokata.

A jako w baśniach 1001 nocy
skłóconych mnogością wątków,
jednym "sklej się" z Bourbakistów mocy
świat pojęć stanął na baczność.
Zmalała nagle wątków wieloznaczność
i przywrócono chaos po porządku.

W sprawach mniej ścisłych jeszcze noc głucha.
Setki hipotez jeszcze są w wojnie.
Oto Wezuwiusz drzemie spokojnie,
a taki groźny, kiedy wybucha.
Ścisłość zapewnia święty spokój ducha,
wysiłek myśli wynagradza hojnie.

Niech znikną luki w dowodzie
i rotacje przyszłość ćmiące.
Witaj, doktorski przewodzie!
Zbawienia za tobą słońce.
   

Leon Jeśmanowicz